Written by 15:51 Silva rerum

Rodowód

Skoro mam czasami pisać o pięknej Polsce szlacheckiej wypadałoby zacząć od siebie. Tak się składa, że również mam szlacheckie pochodzenie…. Oczywiście gdzie tam jaśnie pan, żaden karmazyn czy hetman ot szaraczek, bo z szlachty zagrodowej się wywodzę. Jednak herb malowany jak ta lala jest o proszę, herb ślepowron (za Wikipedią oczywiście):

Wstyd się przyznać ale dotarłem tylko do danych sięgających mojego prapradziadka Franciszka. Podobno jako młody chłopak brał udział w Powstaniu styczniowym. Zaraz zaraz, ci co znają i trochę kumają czacze z historiI wiedzą, że po Powstaniu styczniowym w Kongresówce nastąpiło uwłaszczenie chłopów i obowiązkowe nadanie nazwisk. Nic dziwnego, że pojawiło się sporo Potockich, Zamoyskich, Lubomirskich i innych magnackich nazwisk noszonych od teraz przez różnych Macków, Bolków i Mietków, którzy z dziada pradziada byli kmiotkami. Jednakże z tego co się dowiedziałem i po księgach parafialnych pogrzebałem to Franciszek jak i jego przodkowie mieli już nazwisko. Nawet przypałętała się wioska od której wywodzi się moje nazwisko, bądź nazwa wioski przyjęta od tego nazwiska (Szymbory-Andrzejowięta).

Zresztą o mnie jeszcze nie jest głośno, ale moją „ciocię” noblistkę bardziej można skojarzyć. Z tą ciocią to przesadziłem, ale kto wie może z 9 pokoleń wstecz jakiś wspólny przodek się trafi. W każdym bądź razie nazwisko zobowiązuje:) tak mi mówiła moja pani od niemieckiego w liceum. Poeta zemnie żadem, dziennikarz wybiórczej czy tam dziennika zachodniego na Śląsk również nie, ale pożyjemy zobaczymy.

Ja tu się tak wywnętrzam, wysublimowanie do Niemców nawiązuje, bo moja żona wywodzi się z jakiś von szlachtów niemieckich, po kądzieli ale jednak von Feiht. Najlepsza jest rodzinna tradycjo-legenda, jej praprapradziadek Ernest von no ten co po angielsku brzmiało by to jak wiara[ faith] czy (fight) walka, miał bojowego ducha. Ponoć kiedyś grał z w karty z samym Bismarckiem. Kanclerz Rzeszy czymś uraził przodka mojej żony tak, że od wspomnianego Ernesta dostał w mordę:):):). Oczywiście, nie wiedzieć czemu Bismarck nie puścił tego płazem i Ernest z rodziną trafił na zesłanie do jednej z miejscowości w Zagłębiu, szybko ulegając polonizacji i zmieniając nazwisko na fajt. Nie narzekam dzięki temu po wielu latach urodzi się moja żona:)

Tak to w skrócie wyglądałyby moja szlacheckie korzenie:)

(Visited 10 times, 1 visits today)
Close