Written by 21:52 Podkarpacie, Zamki i pałace

Weekend na Podkarpaciu

Muszę przyznać, że czasem mam problem z opisem naszych wypraw, zwłaszcza tych które trwają kilka dni i zwiedzamy sporą liczbę obiektów. Część ze zwiedzanych miejsc zasługuje na osobne posty, natomiast fajnie opisać podczas której wyprawy mieliśmy okazję je zobaczyć. Ten mój brak pomysłu na ujęcie tematu niestety często powoduje obsunięcia w czasie i publikację długo po konkretnej wyprawie. A szkoda, ponieważ najwięcej rzeczy pamięta się zaraz po, a nie po miesiącu, kiedy to drobne, często najbardziej interesujące detale umykają [To my na Podkarpaciu byliśmy!? nie pamiętam;) – Tomek]. Dlatego teraz postaram się całościowo opisać naszą ostatnia wyprawę, zaznaczając które miejsca w przyszłości doczekają się osobnych wpisów.

Zamek Kamieniec w Odrzykoniu

O zamku pisano już za Kazimierza Wielkiego, jednak bardziej szczegółowych informacji na temat Zamku Kamienic należy szukać w późniejszych okresach, gdy został podarowany w 1390 r. przez króla Władysława Jagiełłę Klemensowi z Moskorzewa. To właśnie owemu podkanclerzowi zawdzięczamy się rozbudowę Zamku Wysokiego, budowę Zamku Średniego i Przedzamcze Odrzykońskie, a jego wnukowie od nazwy zamku przejęli nazwisko – Kamienieccy. Kolejni potomkowie, w tym pierwszy w historii wojska polskiego Hetman Wielki Koronny – Mikołaj Kamieniecki, rozbudowywali zamek dalej, dzięki czemu powstało Przedzamcze Korczyńskie.

Schody za murem granicznym między Zamkiem Średnim a Wysokim
Zamek Wysoki z popiersiem Kościuszki na postumencie
Widok na zamek od strony Odrzykonia

Niestety tam gdzie jest więcej niż jeden właściciel, często dochodzi do podziału majątku, a prędzej czy później do odsprzedania jakiejś jego części. Tak i w tym przypadku się stało. Zamek Średni i Przedzamcze Korczyńskie odsprzedano w 1530 roku Sewerynowi Bonerowi, a następnie jego córka tę część zamku wniosła w posagu Firlejom.
Zamek wysoki i Przedzamcze Odrzykońskie w 1599 r. nabyli Stadniccy, którzy odsprzedali go w 1601 r. Skotnickim, a następnie ta część zamku należała m.in. do Scypionów [tych z starożytnego Rzymu?! – Tomek], Kalinowskich, Jabłońskich, Fredrów, Starowieyskich i Szeptyckich.
I pewnie teraz się zastanawiacie, czemu piszę o jakimś podziale zamku, wymieniam nazwiska które i tak prędzej czy później się zapomni. Otóż w pewnym momencie, dzięki małżeństwu z Zofią Jabłońską, właścicielem Zamku Średniego został hrabia Aleksander Fredro. Chcąc dowiedzieć się czegoś o nowym nabytku, przeglądał archiwa majątku i natrafił na akta procesowe właścicieli z pierwszej połowy XVII w, którzy to przez wiele lat procesowali się o mur graniczny, a spór ostatecznie został zakończony dzięki małżeństwu ich dzieci, wojedzica Mikołaja Firleja i kasztelanki Zofii Skotnickiej.
Brzmi znajomo? [Nie – Tomek]
Nie?
To może zmieńmy imiona młodych na Wacława i Klarę??
Dalej nic? [Nic – Tomek]
Hmm… To dodajmy że Wajda nakręcił ekranizację 2002 r., a zdjęcia kręcono m.in. na zamku w Ogrodzieńcu? [aaa to teraz wszystko jasno, choć dalej nie wiem o co chodzi;) – Tomek]
Tak, akta sądowe Firlejów i Skotnickich stały się inspiracją dla Fredry do napisania “Zemsty”, tym samym wprowadzając zamek do polskiej literatury.

Popiersie Kościuszki na postumencie, na tle Zamku Wysokiego
Widok na Zamek Wysoki

Nie tylko Fredro pisał o Zamku Kamieniec. W 1842 r. opublikowany zostaje poemat Seweryna Goszczyńskiego pt. “Król Zamczyska”, w którym autor zauroczony zamczyskiem opisuje swoje wrażenia z wizyty w ruinach oraz ich ekscentrycznego rezydenta – Machnickiego, którego pierwowzorem był Jan Machnicki z Dukli.
Zresztą ruiny Kamieńca nie tylko pisarzy inspirowały. W 1860 r. powstaje cykl rysunków ilustrujących zamek autorstwa samego Jana Matejki, w tym drzeworyt bezpośrednio odnoszący się do poematu Goszczyńskiego, przedstawiający Machnickiego na tle zamku.

Wejście na zamek i Przedzamcze Korczyńskie
Widok na Zamek Średni

No dobrze, ale co z samym zamkiem. Podobnie jak wiele innych, ucierpiał podczas potopu szwedzkiego i mimo remontów podejmowanych przez kolejnych właścicieli, nigdy już nie wrócił do stanu świetności. Przez pewien czas, gdy należał do Jabłońskich, w nadwątlonym zamczysku stacjonowały odziały konfederatów [Barskich.. a nie tych z wojny secesyjnej z hameryki – Tomek], a ostatni właściciel zamieszkujący Kamieniec, wyprowadził się do dworu w Kościenku Wyżnym w 1796 r. po wielkiej wichurze, która zdarła dach z Zamku Górnego. Od tego czasu zamek popadał w coraz większą ruinę. W chwili obecnej jest utrzymywany w stanie tzw. trwałej ruiny.

Mój groźny Rycerz

Zamek w Łańcucie

Zamek w Łańcucie mieliśmy okazję zwiedzać 2 lata temu, jednak jakimś cudem nie mieliśmy żadnych porządnych zdjęć, które można by zamieścić. Korzystając z okazji, postanowiliśmy zawitać do Łańcuta, by nadrobić zaległości, a przy okazji odnaleźć pozostałości po pierwszym zamku, tzw. “Piekle” Stanisława “Diabła” Stadnickiego [spoko, spoko o nim też kiedyś obszerniej napiszę, to był dopiero szlachecki zawalidroga, warchoł i rokoszanin – Tomek]. Zajechaliśmy więc na rynek i spacerem poszliśmy w kierunku zamku gdy się okazało, że jego znaczna część jest w remoncie ☹ . Oranżeria jest zupełnie wyjęta z ruchu turystycznego, ścieżki wokół zamku mają zmienianą nawierzchnię przez co nie wygodnie się chodzi, sporo rusztowań przy rewitalizowanej fortyfikacji. Już nie szliśmy w okolice stajni i powozowni, ponieważ też trwają tam prace remontowe.
I nie zrozumcie nas źle, my bardzo się cieszymy z tych prac, zakrojonych na naprawdę szeroką skalę, gdyż z tablic informacyjnych wynika że całość remontu to ponad 70 000 000 zł. Obeszliśmy zamek robiąc kilka zdjęć, jednak wizytę zdecydowanie należy powtórzyć. Prace remontowe mają trwać do połowy 2020 r. i prawdopodobnie zostaną udostępnione dodatkowe pomieszczenia, dlatego grzecznie poczekamy i Wam też radzimy się wstrzymać z wizytami w Łańcucie do ukończenia remontu. W każdym razie, z Łańcutem jeszcze nie skończyliśmy ? [ooo tak, My tam jeszcze wrócimy! – Tomek]

“Piekło” Stadnickiego

Ale nie był to jedyny obiekt, który chcieliśmy zobaczyć. Jakiś czas temu Tomek natrafił na artykuł (linki w opracowaniu), w którym opisano odnalezienie fundamentów “Piekła” – zamku Stanisława Stadnickiego. Z racji że Polska Sarmacka to ulubiony okres historyczny Tomka, a i sam Stadnicki jakoś tak blisko jego serca się ulokował [ojtam ojtam, ja po prostu lubię historie naszego kraju, a już najbardziej I RZECZYPOSPOLITEJ – Tomek], nie mogliśmy przegapić takiej okazji i podreptaliśmy w stronę Wzgórza Plebańskiego. To właśnie tam, przy okazji budowy domu dla seniorów odnaleziono szczątki zamku.

Co wiadomo o tym zapomnianym zamku? Został założony przez Ottona Pileckiego z Pilczy (tak, jeśli przyszedł Ci na myśl zamek Pilcza w Smoleniu, koło Pilicy w woj. śląskim to dobrze myślisz), który otrzymał Łańcut od króla Władysława Jagiełły w zamian za zasługi w sprawowaniu urzędu starosty ruskiego. Chyba mogę tu nadmienić, że Ottona z królem wiązały bliższe relacje. Otóż żona Ottona – Jadwiga z Melsztyna, była matką chrzestną Jagiełły, a jedyna córka Ottona i Jadwigi – Elżbieta została trzecią żoną króla.
W każdym razie, na podstawie tego, że Otton wcześniej wybudował murowany zamek w Smoleniu, można przypuszczać że również w Łańcucie postawił zamek z kamienia.
W 1586 r. Łańcut wpada w ręce Stanisława Stadnickiego (przejął go za długi poprzedniej właścicielki), który delikatnie mówiąc nie był postacią budzącą powszechny szacunek. Stale szukał powodów do zaczepki i mocno dawał popalić swoim sąsiadom, co rusz napadając na ich ziemie [Mało powiedziane to były regularne zajazdy czy wręcz wojenki – Tomek]. Z jednym z nich – Łukaszem Opalińskim z Leżajska prowadził przez 3 lata regularną wojnę, która ostatecznie zakończyła się śmiercią “Diabła”. To właśnie Opaliński zrównał z ziemią “Piekło”, a z wdzięczności za odniesione zwycięstwo, ufundował obecną Bazylikę pw. Zwiastowania NMP w Leżajsku.

W każdym razie tu się nam nie poszczęściło i owszem weszliśmy na teren ośrodka dla seniorów, ale żadnych śladów po wykopaliskach czy stanowiskach archeologicznych nie widzieliśmy ☹. Swoją drogą co za ironia losu, że na fundamentach “Piekła” powstała plebania i Caritas [raczej opatrzność Boża:) – Tomek].

Werynia

Jeździliśmy już po różnych dworach i pałacach, ale jeszcze nigdy nie byliśmy w dworze Tyszkiewiczów. W czasie jazdy do Zamku Kamieniec, Tomek czytał książkę o legendach polskich dworów i przypadkowo natrafił na pałac w Werynii [tak było:) – Tomek], który należał do Tyszkiewiczów. Z racji że mieliśmy trochę czasu, z Łańcuta pojechaliśmy zobaczyć ten uroczy obiekt.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy piękny, niewielki pałac w bardzo zaniedbanym parku. Trochę nas to zdziwiło, ponieważ w sieci można znaleźć informacje, jakoby obiekt należał do Uniwersytetu Rzeszowskiego, a takie instytucje raczej dbają o swoje budynki i ich otoczenie.
Podeszliśmy bliżej, ostrożnie gdyż mimo braku ogrodzenia (tylko szlaban na wjeździe) wisiały informacje o zakazie wstępu. Zdecydowanie bardziej zaalarmowały nas informacyjne tabliczki na drzewach, oznajmiające o ich średnim stanie i tendencji do gubienia konarów. Obręcze trzymające grube gałęzie, które przy niewielkim wietrze trzeszczały złowrogo potwierdzały, że przy każdym dźwięku należy się mieć na baczności.

Płaskorzeźba białego orła trzymającego dwa herby Leliwa

Podeszliśmy pod reprezentacyjny taras, nad którym umieszczona jest ciekawa płaskorzeźba przedstawiająca białego orła trzymającego w szponach dwie tarcze herbowe Tyszkiewiczów. Tu też ciekawostka, ponieważ ten herb widziałam już parę razy, ale nigdy w takiej wersji kolorystycznej, tj. czerwona gwiazda i półksiężyc na złotym tle.
Podczas gdy chciałam odejść od pałacu jak najdalej ( by objąć do w kadrze w całości) a jednocześnie nie wchodząc w otaczające go chaszcze, zerwał się silny wiatr. Stare drzewa, które zresztą otaczały pałac a tym samym nas, zaczęły trzeszczeć na tyle złowrogo, że ja osobiście poczułam się bardzo nieswojo. Wrażenie potęgował fakt,że nikogo w pobliżu nie było widać. Czyżby hrabina przyszła nas wygonić ze swych włości? [jak na zjawę to widać że miała nocke bo było po 15;) – Tomek] I tu przechodzimy do legendy, która przywiodła nas w to miejsce.

Biała Dama z Weryni

Łucja Franciszka Tyszkiewicz (z Lubomirskich) słynęła z dość nietuzinkowego poczucia humoru. Pewnego razu, gdy jej syn Wincenty wrócił z polowania postanowiła go nastraszyć i w przebraniu mężczyzny dobijała się do jego okna. Zaspany Wincenty zapytał kilka razy – Kto tam?- jednak odpowiedzi nie usłyszał. Myśląc że to włamywacz, wycelował ze swojej strzelby (przywiezionej z Wiednia i podarowanej mu przez matkę) w napastnika. Gdy padł strzał, trafiona prosto w serce Łucja Franciszka powiedziała tylko – Synu, matkę zabiłeś! – i bezwładne ciało wypadło z okna. Teraz, gdy ktoś z Tyszkiewiczów ją spotka, może szykować się do przejścia w zaświaty [w wersji rozszerzonej, że prócz kogoś z rodu Tyszkiewiczów, również kochana ojczyzna znów dostanie baty:( – Tomek].

I tu zaczynają się schody, ponieważ można znaleźć inne wersje, gdzie Łucja Franciszka przebrała się za zjawę i straszyła pod oknem, albo że syn czyścił broń która wystrzeliła i przypadkowo trafił w matkę. Pewne jest, że Wincenty faktycznie matkę postrzelił, w skutek czego Łucja Franciszka zmarła.

Jeszcze większe kontrowersje może wzbudzać fakt, że nieszczęsny wypadek miał miejsce 1811 r. a Werynia należy do Tyszkiewiczów od 1825, kiedy to drugi syn Łucji Franciszki – Jerzy Henryk, ożenił się z Felicją Rey [ta w linii prostej wywodziła się od samego Mikołaja – Tomek], a ta wniosła mu miejscowość w posagu. To mogłoby sugerować, że cała tragedia rozegrała się w pobliskiej Kolbuszowej, która była siedzibą Tyszkiewiczów. Ale z racji, że po pałacu w Kolbuszowej nie ma już śladu, ba! nawet po pierwszym modrzewiowym dworze w Weryni śladów brak, ponieważ został rozebrany jak tylko obecny pałac został ukończony, duch Łucji Franciszki zadomowił się w Pałacu pod Orłem, jak często bywa nazywamy [aaatam kobiety nie zrozumiesz czy, to za życia… czy w zaświatach;) – Tomek].

Wracając do naszej wyprawy. Zrobiliśmy kilka zdjęć, obeszliśmy szybko pałac dookoła i wróciliśmy do auta. Sam pałac jest piękny i zadbany, jednak otaczający go park już dawno nie był koszony. Dziwiło nas to, dlatego zaczęłam przeszukiwać sieć i znalazłam kilka artykułów, z których wynika że pałac w 2018 roku wrócił do spadkobierców Tyszkiewiczów. Tego samego roku budynek opuścił Uniwersytet Rzeszowski [najlepsze bo miał tam siedzibę instytut badań eksperymentalnych – Tomek].

Park historyczny w Bliźnie

Podczas powrotu do domu chcieliśmy jeszcze zahaczyć o Bliznę, gdzie na terenie dawnego poligonu utworzono park historyczny.

Rekonstrukcja V-2 i autentyczna zmasakrowana głowica rakiety u podnóża postumentu
Rekonstrukcja V-1

Właściwie, to do samego końca nie byliśmy pewni czy uda nam się tam podjechać, z racji że wracaliśmy z dość marudnym pasażerem [czyt. teściem – Tomek]. W konsekwencji tego, nie sprawdziłam godzin otwarcia i gdy wreszcie dotarliśmy na miejsce, okazało się że w poniedziałki Park jest nieczynny.
???

Jednak, gdy skakaliśmy nad płotem by cokolwiek zobaczyć, przechodzący mężczyzna [jakiś tutejszy, ale swój chłop bo dał nam cynk, zresztą jak sam mówił jego dziadek brał udział w kopaniu bunkrów na okolicznych polach i w ogóle nieformalnej konspirze – Tomek] patrząc na nasze poczynania poradził, byśmy weszli za bramę, która jest otwarta i poprosili panią w kasie, to może nas wpuści.
To poszliśmy… i się udało ?

Okopy strzelnicze
Fragment ogrodzenia, które otaczało kiedyś poligon w Bliźnie

Park powstał w miejscu, gdzie w czasie II WŚ Niemcy zrobili sobie poligon broni rakietowej. To właśnie w Bliźnie miały miejsce testy V-2, jednej z najbardziej strzeżonych hitlerowskich broni, która na szczęście została zdemaskowana dzięki okolicznym oddziałom AK. Znawcy tematu uważają, że działania wywiadowcze AK w temacie V-2, przez co np Niemcy nie mogli dojść przyczyn braku stabilizacji rakiet, miały kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu działań wojennych.
O samym Parku Historycznym nie będę się dalej tu rozpisywać, ponieważ mam szczerą nadzieję że uda się mi w niedalekiej przyszłości poświęcić cały post o historii i roli tego miejsca w lata 1942 – 1945. Natomiast bardzo chciałabym zachęcić Was do jego odwiedzenia, ponieważ można tu znaleźć wiele reliktów z czasów wojennych, jak: zrekonstruowaną rakietą V-1 oraz V2 wraz w danymi dotyczącymi obu rakiet, łuski pocisków znalezione po wojnie przez naszą partyzantkę, naboje, karabiny, bagnety oraz pozostałe wyposażenie ówczesnego żołnierza. Można też zobaczyć film z nagranymi próbami wystrzeliwania rakiet V-2, które (na szczęście dla nasz) częściej kończyły się wybuchem lub spłonięciem rakiety aniżeli osiągnięciem celu, ale również dowiedzieć się co nieco o ludziach, w sercach których przetrwała nadzieja na odzyskanie Niepodległej, a którzy robili wszystko, by powstrzymać okrutnego okupanta [wyobraźcie sobie coby było gdyby III RZESZA miała działającą i stabilną V2 i głowice atomowe powiedzmy na przełomie sierpnia i września 1944, ciekawe jakie miasto posłużyłoby za poligon testowy – Tomek].
Park będzie nie tylko ciekawą lekcją historii dla młodszych turystów, ale również prawdziwą gratką dla fanów militariów.

Pociski znalezione w lasach w okół poligonu

Opracowanie:
http://zamekkamieniec.iq.pl/?page_id=44
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamek_Kamieniec
https://plus.nowiny24.pl/w-lancucie-istnialy-dwa-zamki-w-jednym-mieszkal-diabel/ar/12246457
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/rzeszow/w-lancucie-archeolodzy-odkryli-zamek-diabla-lancuckiego/k9390br
Izabela Fac “Pałac z orłem” – Werynia
Przegląd KOLBUSZOWSKI – Dawni Właściciele Kolbuszowej – Jerzy Henryk hr. Tyszkiewicz (1797 – 1862) – str 5
https://cloud5.edupage.org/cloud/Biala_Dama_z_Weryni_8-02-2015%281%29.pdf?z%3AAfPy7MEtlq6r5HAiudZ3K5Vd2aaeHtxgjxu%2BdDJxkArNuTwb8N8Vp%2FaMRmPgQ5Z4 legenda o Łucji Franciszce
https://www.parkhistorycznyblizna.pl/

Zdjęcia: Ania

(Visited 128 times, 1 visits today)
Close