Written by 16:38 Śląsk i Zagłębie, Urlopy • One Comment

Cieszyn na weekend – cz. II

Po długiej nieobecności wracamy [praca, obowiązki, lenistwo i inne takie ale postaramy się coś naskrobać albo przeskrobać, jakoś tak – Tomek], i na pierwszy rzut pasowałoby zakończyć opisywanie naszej wyprawy do Cieszyna.

W pierwszej części opisałam obiekty, które można zwiedzić na Wzgórzu Zamkowym, dosłownie w ciągu jednego dnia, a nawet popołudnia. Teraz natomiast chciałabym Was zaprosić na spacer po Cieszynie od Wzgórza Zamkowego przez urokliwą Cieszyńską Wenecję po jedno z najstarszych muzeów w Polsce i rynek [to znaczy może być spacer my mieliśmy speedruna – Tomek].

Cieszyńska Wenecja

Kierując się ze Wzgórza Zamkowego na prawo, wejdziemy w uliczkę biegnącą wzdłuż Młynówki – sztucznego kanału, który od średniowiecza napędzał koła młyna miejskiego oraz książęcego, jak również dostarczał wody rzemieślnikom, którzy mieli przy nim swoje warsztaty. Dawne mury miejskie, które biegną wzdłuż Młynówki, jak i niewielki kładki pozwalające przedostać się przez kanał do dawnych warsztatów tkaczy, garbarzy, kowali czy sukienników nadały uliczce niesamowitego uroku, przywodzącego na myśl Wenecję, stąd nazwa tego malowniczego zakątka [tylko nie capi jak z kanałów prawdziwej Wenecji – Tomek].

Cieszyńska Wenecja
Cieszyńska Wenecja

Studnia Trzech Braci

Koło dawnego miejskiego młyna są schodki, którymi wespniemy się na ul. Śrutarską, a kierując się na lewo i wchodzą w pierwszą uliczkę na prawo, dotrzemy do kolejnego zabytku z którym związane są początki Cieszyna, a mianowicie do Studni Trzech Braci.
Ze studnią związana jest legenda opowiadająca o księciu, który nie mogąc zasnąć [(za niski poziom melantoniny?? – Ania) nie kobiety mu truły:P – Tomek] wyszedł w bezgwiezdną letnią noc na wieżę swego zamku i podziwiał swoje bliżej nie określone królestwo [jak nie określone? określone, on wiedział czym władał a że niema na to dowodów to już inna sprawa – Tomek]. Wtem na niebie pojawiły się trzy gwiazdy, które wprawiły księcia w zadumę: trzy gwiazdy jak jego trzej synowie: Bolko, Leszko i Cieszko. Postanowił ów książę zawezwać swych synów i nakazał im podążać w kierunku owych gwiazd, jednak mieli oni wrócić zanim z drzew opadną ostatnie liście. Zaspani synowie księcia przystali na ojca prośbę i następnego ranka zebrali swe kompanie i ruszyli w drogę.
Po dniu wędrówki, bracia rozdzielili się i każdy podążył w innym kierunku lecz wieczorami każdy z braci wyciągał swój róg myśliwski i wygrywał nim sygnał, nasłuchując potem czy przypadkiem nie dostanie odpowiedzi o pozostałej dwójki.
Pełne przygód dni szybko mijały [jak pobłądzili w lesie to faktycznie czas im szybko leciał – Tomek], aż pewnego dnia książę Leszek dotarł nad niezbyt rwącą rzekę. Rozmyślając o tym gdzie też mogą przebywać jego bracia, wszedł na wzniesienie gdzie znalazł niewielkie źródło. Ucieszony napił się z niego wody i zarządził w tym miejscu postój a przed wieczorem, jak każdego poprzedniego dnia, zadął na cztery strony świata. Ku swemu zdziwieniu, tym razem usłyszał słaby lecz znajomy dźwięk myśliwskiego rogu. Ucieszony Leszko, przewidując rychłe spotkanie z którymś z braci, nakazał rozpalić ognisko i przygotować wieczerzę. W niedługim czasie dotarł do niego znacznie wyraźniejszy dźwięk,a spośród mroku wyłoniła się drużyna Bolka. Ucieszeni bracia przywitali się radośnie, rozprawiając o tym, gdzie też mógł zawędrować ich najmłodszy brat. Wtem doszedł ich tętent koni licznej kompani, a na ich czele jechał nikt inny, a Cieszko we własnej osobie.
Wszyscy bracie ściskali się długo tyleż samo zdziwieni co uradowani swoim spotkaniem i do bladego rana opowiadali o swoich przygodach. Później uradzili, że następną wiosną wrócą w to miejsce i założą na owym wzgórzu gród warowny i Cieszynem go nazwą, na pamiątkę spotkania, które tak ich wszystkich ucieszyło, a przy źródle gdzie drużyny się spotkały, wybudują studnię, upamiętniającą to wydarzenie.
I studnia ta stoi po dziś dzień, bezgłośnie opowiadając o początkach nadolziańskiego miasta.

Studnia Trzech Braci

Najstarsze, publiczne muzeum w Polsce

Cieszyn, jak każde stare miasto ma mnóstwo małych uliczek które prowadzą w okolice rynku, my jednak cofniemy się w okolice Młynówki, podążając Szlakiem Rzemieślników Cieszyńskich, aż do ul. Schodkowej, którą wejdziemy na mury miejskie, i podążając prosto dojdziemy do Parku Pokoju.

Park Pokoju

Nazwa parku pochodzi od podpisanego w 1779 r. pokoju między Prusami a Austrią. W parku tym stoi również pomnik ks. Leopolda Szersznika – jezuity, wybitnego przedstawiciela epoki Oświecenia na tych terenach, a przy okazji założyciela jednego z najstarszych muzeów Polski.

Pomnik ks. Leopolda Jana Szersznika

I teraz ktoś może zapytać “To jedno z najstarszych czy najstarsze muzeum?” i jest to pytanie jak najbardziej zasadne [prawie filozoficzne, nurtujące bardziej niż nurt w rzece – Tomek]. Otóż pierwszym muzeum w Polsce było Muzeum Izabeli Czartoryskiej w Puławach, jednak było ono otwarte głównie dla ówczesnych naukowców i nie można było do niego ot tak po prostu wejść z ulicy, a nawet często trzeba było przedstawić jakiś list polecający czy referencje. Natomiast Muzeum ks. Szersznika było otwarte dla każdego głodnego wiedzy. dlatego było pierwszym Publicznym Muzeum w Polsce, dodatkowo najdłużej działającym, bo nieprzerwanie od roku założenia, czyli 1802.

Izba Miejska
Jedna z wystaw, przedstawiająca karneciki dam, w których panowie rezerwowali tańce podczas bali oraz rękawiczki i torebkę.

Muzeum zmieniało swoje miejsce ( choćby po wielkim pożarze Cieszyna w 1789 r.), aż w 1931 r. zostało przeniesione do Pałacu Larischów i w tym miejscu pozostaje do dziś.

Pałac Larischów

Pałac powstał z inicjatywy hrabiego Johanna Larisch von Mönnicha w 1796 r. przez połączenie dwóch sąsiadujących ze sobą budynków (zniszczonych przez pożar miasta w 1789 r.) i reprezentuje styl barokowo-klasycystyczny. Trzecie skrzydło dobudowano za następnego właściciela, księcia Phillipa Ludwiga Saint Genois d’Annencour [jak macie problemy z wymową tych nazwisk… to spoko my też je mamy:) – Tomek], dzięki czemu po zamknięciu zachodniej strony murem, pałac zyskał wewnętrzny dziedziniec.
Jeśli chodzi o wnętrza pałacu, to zachowały się duże fragmenty polichromii z 1796 r. jak np. w sali egipskiej, chińskiej czy rzymskiej oraz piece kaflowe.

Pałac Larischów od strony Parku Pokoju

Rynek

Na koniec idziemy w stronę Rynku, na którym prócz Ratusza mamy kilka ciekawych kamienic, jak hotel “Pod Brunatnym Jeleniem”, w którym gościł m.in. car Aleksander, cesarz Austrii Józef II czy też Józef Poniatowski i gen. Józef Wybicki [bo wszystkie Józki to fajne chłopaki, parafrazując tekst klasyka:) – Tomek].

Widok na Ratusz ( po prawej) i Hotel “Pod Brunatnym Jeleniem” (po lewej)

W tym miejscu kończymy naszą wycieczkę i mam nadzieję że choć trochę rozbudziłam w Was ciekawość i być może wybierzecie się do Cieszyna, bo naprawdę warto. Nas niestety ominęła okazje zobaczenia Muzeum Drukarstwa [(akurat był prowadzony remont) taa nie może Ania przeboleć tego faktu, ale dzięki temu wrócimy do Cieszyna ponownie, Wam też polecamy – Tomek] i Książnicy Cieszyńskiej ale to tylko oznacza, że trzeba będzie tak wrócić i nadrobić zaległości 🙂

Dajcie też znać czy taka forma oprowadzenia Wam odpowiada.

Opracowanie:
– red. Danuta Emmerling, Zamki i pałace Województwo Śląskie, Wydawnictwo ADAN, Bielsko-Biała 2009;
– Marek Gaworski, Zamki, Pałace, Dwory w Polsce, Wydawnictwo Arkady, Warszawa 2012;
– ulotki wydane przez Biuro Promocji, Informacji i Turystyki, dostępne w punktach Informacji Turystycznej;

Zdjęcia:
Ania 🙂

(Visited 13 times, 1 visits today)
Close