Written by 16:16 Ciekawostki czwartkowe, Silva rerum, Top

Historia nienażarta(ch) – spisek nie masoński, a książęcy

Mokro, zimno, depresyjnie, a tu zaczyna się jatka. Co tam Gra o tron, skoro my mamy swoje polskie rozbicie dzielnicowe. Zapraszamy w podróż, gdzie odkrywamy już odkryte, wywarzamy drzwi obrotowe i wymyślamy koło na nowo…

UWAGA ! UWAGA! Niniejszy tekst może zawierać słownictwo niecenzuralne, kontrowersyjne, jak również bardzo niepoprawnie polityczne skróty myślowe, czytasz na własną odpowiedzialność, ostrzegałem…

Po długiej przerwie( tu macie link do poprzedniego artykułu) i generalnym remoncie nasz wehikuł czasu znów rusza. Tym razem jest to wyszpachlowany Fiat 125 bez p bo to włoska robota, ale jednocześnie to taki polski cadillac. Kolor rdzawy a jakże, znaki szczególne jeździ na bio oleju najlepiej po smażeniu frytek. Ustawiamy naszą klepsydrę co do ziarenka piasku i po dłuższej próbie odpalenia silnika ruszamy pędem poprzez epoki lądujemy na jakimś zadupiu w 1227 r. Jeśli się nie machnąłem to jest 14 listopada owego roku, szaro, buro depresyjnie i leje deszcz. Zebranym w Marcinkowie było jednak gorąco, bo zażywali łaźni. Jesteśmy w Polsce gdzie od prawie 90lat mamy rozbicie dzielnicowe. Zwołano zjazd koło Gąsawy, gdzie zjechali się najwięksi uwcześni celebryci. Byli to książęta: małopolski – Leszek, który z miejsca mógłby być dziś uznany za rasistę bo był biały, albo miał anemie, śląski – -Heniek co miał długą brodę. Księcia Wielkopolski – Władka co miał laski w nogach, reprezentował biskup Wincent. Całe to towarzycho miało radzić kto jest taki naj, naj w kraju i ma mieć tytuł seniora.

Taaa panowie trochę pobalowali i leczyli tęgiego kaca w łaźni, a tu naglę krzyki zarzynanych strażników i nawoływanie rycerzy zmieszały się z gwałtownym wywaleniem drzwi z futrynami. Na dworze rozpoczęła się tęga napierdalanka. Słysząc to Leszek który z angielska mógłby się nazywać ser biały (sir White), półnagi wyskoczył z łaźni. Kroniki nie są zgodne czy był nagi w górnej czy dolnej części ciała. Na szczęście niedaleko stał koń; książę wskoczył na niego i zaczął spierdzielać tak szybko jak się dało. Miał chłop pecha ponieważ spostrzegł, że pędzi za nim zgraja zbrojnych.

Heniek co miał brodę, nie zdążył zwiać, a jak wiadomo z gołą rzycią trudno się walczy. Okutani żołdacy dopadli go w łaźni czy tam gdzieś w pobliżu i chcieli usiec. Trzeba przyznać że i tak chłop miał szczęście, bo dzielny rycerz Peregryn z Weissennburga zasłonił go własnym ciałem. Oczywiście przypłacił to życiem, ale niema tego złego coby na dobre nie wyszło, bo tym czynem zyskał nieśmiertelną sławę jako wzór wierności swemu panu. Ja wiem na co mu to skoro nie żył, ale takie czasy:). Książę Heniek przeżył, a Lecha dopadli i usiekli, zresztą wszystkich siekli kto się napatoczył.

Nasuwa się pytanie, jaki wpływ miała depresyjna pogoda na samopoczucie tych żołdaków, albo co za grzybki dodali do wina, że taki odlot mieli może myśleli iż walczą ze smokami? Nie? wam takie pytania się nie nasuwają? Dobra niech będzie, Co za sukinkot stał za tym zamachem? Główni podejrzani to Książęta Władek prawie odyniec i Święta pałka z pomorza, ale znajdą się też tacy co wskazują i Heńka z brodą i Władka co miał laski w nogach. Władek prawie odyniec, ambitny książę, niedawno poznański, w 1223 r zajął Uście nad Notecią, a w 1225r Nakło. Prał się zaciekle ze swym stryjem, księciem Wielkopolski Władkiem co miał laski w nogach. Prawie odyniec skumał się z księciem pomorskim Świętą pałką. Swoją drogą ciekawe czemu napadnięci w Gąsewie tak łatwo dali się podejść, nie licząc tego że tęgo pochlali.

Młody Władek podczas długotrwałych walk, stał się cholernie przebiegły. Wpadł na szczwany pomysł i namówił Świętą pałkę by podszedł pod Nakło i zaczął ściemniać, że je oblega, a on go wpuści do środka. Ależ to był ryzykowny pomysł bo przecież książę pomorski mógł mu miasta nie oddać. Młody Władek musiał cholernie nienawidzić swego stryja, starego Władka, skoro poważył się na taki krok! Święta pałka “zdobył” Nakło i z kolei prawie Odyniec zaczął ściemniać, że prowadzi jego oblężenie. Normalnie machiawelizm jak w pysk szczenił, wiecie władca musi być lisem i lwem jednocześnie!

Imprezowicze w Gąsawie mogli być przekonani, że ich wrogowie zaczynają sami sobie robić bolesne kuku. Wszak spotkali się by uzgodnić jak obronić Laskę w nogach, przed jego krwiożerczym bratankiem. Chcieli rozerwać sojusz prawie Odyńca ze Świętą pałką i doprowadzić do zhołdowania Pomorza, które odpadło od Polski, dlatego też zaproszono księcia pomorskiego na zjazd. Młody Władek wyczekał na odpowiedni moment i przepuścił wojska Pomorzan, które od razu ruszyły na niedaleką Gąsawę. Być może ściemniali, że idą jako sojusznicy i niosą bratnią pomoc i pewnie tak łatwo podeszli i wyrżnęli wojska obradujących książąt.

Zresztą spisek Młodego Władka ze Święto pałką nie była wszak jedynym tajnym układem dynastycznym w tej opowieści. Nawet o tym nie wiedząc, zwalczali oni sekretne porozumienie książąt panujących nad Krakowem i Gnieznem, a więc dwoma miastami symbolizującymi jedność państwa. W 1227 roku podstarzały, bezdzietny choć ponoć strasznie chutliwy Władek Laska w nogach zrobił dila z Lechem Whitemanem, który była ze 20 lat młodszy. Był; to taki akt na przepicie…. znaczy “akt na przeżycie”, kto z nich przeżyje, zyska dzielnicę drugiego. Można powiedzieć, że wszystko wskazywało na młodszego Lecha, taka miała być piękna zemsta Starego Władka na swoim bratanku… i wszystko poszło w pizdu… jak to w życiu bywa.

Knujący książęta nie dopuścili do układu trzeciego sojusznika, Heńka co miał Brodę, władcę Śląska. Dlaczegoż to spytacie?… ech ludzie zawsze chodzi o władzę, kasę i sex nic się nie zmienia od zarania ludzkości. Tajne porozumienie w przypadku zgona (wiecznego) Laski w nogach czyniła Lecha Whitemana który przy okazji był synem Kazika co był prawy i sprawiedliwy, księciem przeważającej części Wielkopolski i Małopolski. Natomiast Mazowszem władał lojalny Lechowi – rzadkość wśród naszych piastowiczów – brat Konrad. Już majaczyła na horyzoncie droga do prawomocnego zwierzchnictwa Lecha nad innymi książątkami i niemal cała Polską! A tu jeszcze nadarzyła się okazja zhołdowania niepokornego Pomorza… ale jak już mówiłem, wszystko poszło się … brutalnie kochać! W każdym bądź razie wymiksowany Heniek z brodą nie wyszedł tak źle, bo przez chwile pod jego panowaniem było pół polski co pokazuje mapka poniżej:

źródło: Wikipedia coby daleko nie szukać:)

Lechu prowadził też aktywna politykę wobec Rusi. Toczył spory z księstwem włodzimiersko-halickim i w 1205 roku sprawił młóckę Rusinom pod Zawichostem. Zresztą nasz Whiteman pozostał w historiografii niedocenionym władcą. Przecież był dobrym wodzem i rycerzem, fundował klasztory dominikańskie, a za jego panowania mistrz Vincent co dłubał napisał swoją kronikę. Na koniec trzeba dodać, że ze śmiercią Lecha kończy się pewna epoka, ponieważ był ostatnim księciem krakowskim, który miał jako taką zwierzchność nad pozostałymi Piastami.

Tak sobie wyobrażał Lecha, nasz mistrz Drzon Matejko:)

Jeszcze jedna taka ciekawostka, którą ja ze 100 razy już czytałem, może i wy o niej wiecie:). Lechu był wielkim wielbicielem piwa:)… to tyle:P. No co? mam jeszcze wspomnieć o krucjacie? niech będzie:P. Nasz księciunio odmówił papieżowi (to tak jakby teraz nasz prezydent odmówił czegoś prezydentowi USA, mało możliwe prawda) udziału w krucjacie do dalekiej Palestyny, choć złożył przysięgę, że to uczyni, jak przystało na porządnego władcę chrześcijańskiego tej doby. Swoją decyzje motywował tym, że nie ma tam… piwa, bez którego nie może żyć! Trochę zalatuje to nałogiem, ale co ja tam wiem:). Żeby papież nie był smutny, albo bardziej prawdopodobne się nie wnerwił i ekskomuniką nie groził, Lechu zaproponował nawracanie Prusów. Najlepsze jest to, że miało być pokojowe i połączone z handlem, w tym celu zamierzał wybudować gród i sprzedawać w nim m.in. żelazo, a przy okazji głosić wiarę w Chrystusa.

Na dzisiaj to by było tyle, mam nadzieje, że się podobało, a jak nie to uwagi i komentarze mile widziane, zachęcam do czytania reszty artykułów. Pozdrawiam Serdecznie:)

[Super, zgubiłam się po czwartym akapicie – Ania]

garść literatury:

  1. Wielka Historia Polski Tom II, Fogra Oficyna Wydawnicza, Kraków 1999
  2. J. Besala, Tajemnice Historii Polski, Publicat S.A., 2006
  3. G. Labuda, Śmierć Leszka Białego (1227), w: Roczniki Historyczne, rocznik LXI, za 1995, s. 7 – 35.
  4. Wiedza własna i interpretacja:)
(Visited 39 times, 1 visits today)
Close